Opublikowano:

Początki w branży modowej

Moją największą pasją z dzieciństwa było przerabianie swoich starych ubrań. Zaczęłam od uszycia kurtki jeansowej dla lalki, a zaraz potem wykonałam pierwszą torebkę. I tak to się zaczęło. Połknęłam haczyk, zaczęłam przerabiać odzież, farbować i bawić się formą. Była to pierwsza ekspresja dla mojej kreatywności. Od tamtego momentu minęło już sporo czasu. Całą energię zainwestowałam w realizacje swoich marzeń i na szczęście nigdy ich nie porzuciłam.

foto: Filip Moćko
foto: Filip Moćko
foto: Filip Moćko
foto: Filip Moćko

2009 był to rok przełomowy pod tym względem, ponieważ był to moment na podjecie bardzo kluczowych decyzji, które miały wpłynąć na całą resztę mojego życia. Rzuciłam studia muzyczne i poszłam do szkoły projektowania w Krakowie. Czułam, że ryzykuję, ale coś mnie tam pchało i pomyślałam, że spróbuję. Już na pierwszych zajęciach przekonałam się, że to był dobry wybór. I tak zleciało kilka następnych lat, a w między czasie podjęłam pierwszą pracę przy produkcji odzieży. Sporo się tam nauczyłam, ale mimo wszystko brakowało mi odpowiedniej edukacji i przede wszystkim, doświadczenia w świecie mody. Wtedy zdecydowałam, że ukończę kurs szycia i konstrukcji i to był moment, w którym tak naprawdę pojęłam proces tworzenia odzieży.
Niektórzy mówią, że zawodu uczysz się dopiero w praktyce i w życiu. Wskazano mi kierunki, w którą stronę chcę podążać – czy to będzie obuwie, czy akcesoria, a może projektowanie biżuterii? Decyzja należała do mnie. Posmakowałam wszystkiego i najbardziej przypadło mi projektowanie oraz technologia konfekcji.

Projekt na potrzeby konkursu dla Sephory
Projekt na potrzeby konkursu dla Sephory

Uważam, że dobry projektant powinien mieć rozległą wiedzę i umiejętności praktyczne w produkcji odzieży jako krawiec oraz konstruktor. Do tego warto znać się na materiałach, bo dobrze wybrany gwarantuje efekt jaki chcemy uzyskać. Przy kolekcji dyplomowej było to dla mnie szczególnie ważne, aby idealnie odwzorować własny projekt.

Kolekcja dyplomowa.
foto: Bartek Nowak

Kolekcja dyplomowa.
foto: Marcin Boruń

Projektowanie ubioru jest bardzo absorbujące. Potrzeba dużo czasu, aby dopracować wzór. Mam tutaj na myśli zarówno projekty artystyczne oraz komercyjne.
Począwszy od projektu, zrobienia szablonu krawieckiego, a na przymiarkach kończąc trzeba się liczyć z wieloma poprawkami, które trzeba będzie nanieść na formy odzieżowe. Im więcej poprawek przy modelu, tym bardziej odbiega od tego co było na początku. Czasami po prostu powstaje zupełnie inny model. A czasami ciągle coś nam nie pasuje i koniec końców projekt zostaje skasowany. Tak jest w większych firmach, które zatrudniają sztab specjalistów.
Ja mam taką zasadę, że jeśli nie czuję zadowolenia z efektu mojej pracy i cały czas coś poprawiam to na jakiś czas odkładam pracę na bok, a potem rozwiązanie samo przychodzi. Początki tworzenia były ciężkie i to dlatego, że brakowało mi odpowiedniego doświadczenia. Wszystkiego uczyłam się sama metodą prób i błędów. Praktyczna nauka szycia otworzyła mi oczy. Szkoła tylko umożliwia dotknięcie każdej dziedziny mody, ale jeśli chcesz zgłębić temat to następny krok należy do ciebie.

Szkoła projektowania a doświadczenie w dużych firmach to dwie strony tego samego medalu. Trzeba poznać je obie, by móc na tej podstawie stworzyć coś własnego – coś indywidualnego, coś co wykracza poza standardowo utarte schematy.
Jeżeli chcesz się w pełni realizować jako projektant to najlepiej założyć własną markę i oby nie była ona wszystkim co robisz. Działaj w branży. Współpracuj z ludźmi, łap kontakty i poszerzaj portfolio.
Konkretnej wiedzy nabędziesz pracując w innych firmach odzieżowych i ten etap jest bardzo ważny. Doświadczanie zawodowe utwierdziło mnie w tym, czym chce się zajmować. Gdyby nie to, może osiadłabym na laurach i nie ośmieliłabym pójść za własnym pomysłem. A ja zawsze chciałam czegoś więcej.

foto: Filip Moćko